Mikrofon reporterski

Mikrofon reporterski – 101 pracy z tłuczkiem

Mikrofon reporterski, a.k.a. tłuczek. Przed tobą obiektyw kamery, ktoś trzyma przed tobą kijek zakończony sitkiem, kotkiem czy gąbką. Co dalej?

Ponieważ to „reporterski” mikrofon, najprawdopodobniej będzie go trzymał za ciebie reporter. Lub specjalista ds. public relations, stażysta, statysta lub… statyw. Niewykluczone jednak, że nagranie uwzględnia dwa mikrofony – dla ciebie i dla rozmówcy czy prowadzącego. Warunki akustyczne wykluczyły możliwość zapięcia mikrofonów krawatowych, więc dostajesz tłuczek do ręki. Co teraz?

Niezależnie od tego, czy mikrofon trzyma ktoś, czy mikrofon trzymasz ty – pewne rzeczy pozostaną niezmienne.

Lufą w stronę ust mówcy

Większość mikrofonów reporterskich najlepiej „zbiera” dźwięk w osi. Jeśli to ty trzymasz mikrofon, postaraj się, by koniec przeciwległy do kabla lub nadajnika bezprzewodowego celował mniej więcej w twoje usta. Ale pamiętaj, żeby nie trzymać mikrofonu za wysoko – nie chcesz zasłonić nim twarzy (sprawdzić, czy nie wokal sceniczny).

Jeżeli tłuczek jest jeden, a rozmówca zadał pytanie, poczekaj z odpowiedzią, aż mikrofon wróci w twoją stronę. Jeśli wypalisz z ripostą za szybko, początek prawdopodobnie będzie słabo słyszalny.

Między ustami a mikrofonem

względnie stała odległość. Odsuwanie/przysuwanie się od/do mikrofonu spowoduje różnice w poziomie głośności nagranego głosu. Odpada więc odstresowujące bujanie się – w przód, w tył, na boki. Staraj się także nie odwracać za mocno głowy w ramach szeroko pojętej mowy ciała. Oczywiście, jeśli to reporterowi krąży ręka z mikrofonem, nie staraj się za nią podążać. Jeśli to ty trzymasz mikrofon i ręka zaczyna boleć – podeprzyj ją w łokciu drugą ręką, oprzyj o oparcie fotela czy po prostu zmień dłoń.

Nie zjadaj mikrofonu! Im bliżej ust, tym mocniej mikrofon zbierze twój głos – w stosunku do np. odgłosów tła, ale wszystko ma swoje granice, a głoski zwarto-wybuchowe zdetonują czaszkę akustyka/realizatora/operatora w słuchawkach. Jednocześnie nie przesadź w drugą stronę – trzymanie tłuczka na podołku spowoduje, że a) twój głos będzie słabo słyszalny i/lub b) rozmówca poprosi cię o podniesienie mikrofonu w górę i/lub c) realizator będzie się złościł.

Trzymaj linię!

Staraj się nie majtać mikrofonem – ani na boki, ani w kontekście przekładania chwytu na tłuczku. Odgłosy macania mogą przenieść się po obudowie i zapaskudzić nagranie, a wyrobiona wtyczka kabla może spowodować trzaski czy rozłączenie mikrofonu. Podobnie jak w przypadku mikrofonów krawatowych – jeśli tłuczki są dwa, a mówi akurat rozmówca – postaraj się nie potakiwać czy pochrząkiwać do swojego; najlepiej opuść go w dół tak, by był jak najdalej od ust. Pamiętaj tylko, żeby podnieść go, zanim zaczniesz mówić!

Szczególnie ostrzegam przed bujaniem się – bujanie się w czasie wypowiedzi – poza zmianą poziomu dźwięku – dramatycznie irytuje osoby realizujące materiał.

Mów mądre rzeczy

Generalnie podstawą jest nie przejmować się ani obiektywem kamery, ani sitkiem mikrofonu, a skupić na tym, co chcesz/masz przekazać – to jest najważniejsze! Reszta to kwestia równowagi między tremą, samokontrolą i – oczywiście – praktyką.