Kilka słów o tłuczkach

Mikrofon reporterski. Pieszczotliwie zwany tłuczkiem.

Ponieważ to reporterski mikrofon, najprawdopodobniej będzie go trzymał za ciebie reporter, specjalista ds. public relations, stażysta, statysta lub faktyczny statyw. Niewykluczone jednak, że nagranie uwzględnia dwa mikrofony – dla ciebie i dla rozmówcy czy prowadzącego – a warunki akustyczne wykluczyły możliwość zapięcia mikrofonów krawatowych. Dostajesz tłuczek do ręki. I co teraz?

Niezależnie od tego, czy mikrofon trzyma ktoś, czy mikrofon trzymasz ty – pewne rzeczy pozostaną niezmienne.

Lufą w stronę ust

Większość mikrofonów reporterskich najlepiej „zbiera” dźwięk w osi. Jeśli to ty trzymasz mikrofon, postaraj się, by koniec przeciwległy do kabla lub nadajnika bezprzewodowego celował w przestrzeń nieco przed twoimi ustami. Ale pamiętaj, żeby nie trzymać mikrofonu za wysoko – nie chcesz zasłonić nim twarzy, więc najlepiej, by osłona kapsuły mikrofonu – sitko – znajdowała się poniżej linii podbródka z perspektywy obiektywu.

Jeżeli tłuczek jest jeden, a rozmówca zadał pytanie, poczekaj z odpowiedzią, aż mikrofon wróci w twoją stronę. Jeśli wypalisz z ripostą za szybko, początek prawdopodobnie będzie słabo słyszalny.

Między ustami a mikrofonem: stała odległość

Odsuwanie/przysuwanie się od/do mikrofonu spowoduje różnice w poziomie głośności nagrania. Odpada więc odstresowujące bujanie się – w przód, w tył, na boki (które dodatkowo niemiłosiernie zirytuje operatora – albo/i może sprawić, że twarz „ucieknie” z pola ostrości).
Staraj się także nie odwracać za mocno głowy w ramach szeroko pojętej mowy ciała. Oczywiście, jeśli to reporterowi krąży ręka z mikrofonem, nie staraj się za nią podążać. Jeśli to ty trzymasz mikrofon i ręka zaczyna boleć – podeprzyj ją w łokciu drugą ręką, oprzyj o oparcie fotela czy po prostu zmień dłoń.

Im bliżej ust, tym mocniej mikrofon zbierze twój głos – w stosunku do np. odgłosów tła. Ale wszystko ma swoje granice, a głoski zwarto-wybuchowe zdetonują czaszkę akustyka/realizatora/operatora w słuchawkach. Jednocześnie nie przesadź w drugą stronę – trzymanie tłuczka na podołku spowoduje, że a) twój głos będzie słabo słyszalny i/lub b) rozmówca poprosi cię o podniesienie mikrofonu w górę i/lub c) realizator będzie się złościł.

Staraj się nie majtać mikrofonem – ani na boki, ani w kontekście przekładania chwytu na tłuczku. Odgłosy macania mogą przenieść się po obudowie i zapaskudzić nagranie, a wyrobiona wtyczka kabla może spowodować trzaski czy rozłączenie mikrofonu. Podobnie jak w przypadku mikrofonów krawatowych – jeśli tłuczki są dwa, a mówi akurat rozmówca – postaraj się nie potakiwać do swojego.

I generalnie: zachowaj spokój mów mądre rzeczy. Tak naprawdę podstawą jest nie przejmować się ani obiektywem kamery, ani sitkiem mikrofonu, a skupić na tym, co chcesz/masz przekazać – to jest najważniejsze.

B-roll: Łucznictwo konne

B-roll: Łucznictwo konne

Zdarza się czasem i tak, że spacerujesz z aparatem i nawet nie wiesz, że zaraz trafisz na kolejny dzień Międzynarodowych Zawodów Historycznego Łucznictwa Konnego na polach Grunwaldu

czytaj dalej